Trener Zbigniew Smółka ocenił zwycięskie spotkanie swojej drużyny z Ruchem Zdzieszowice.
– To nie był łatwy mecz. Dużo emocji i nerwów, bo sami od siebie wymagaliśmy by wygrać i presja była widoczna. Powiedziałem drużynie w tym mikrocyklu, że to będzie zupełnie inny mecz niż poprzednie w tej lidze. Kluczowe będą szybkie przejścia do ataku po odbiorze piłki. Ruch Zdzieszowice to dobry zespół, ale zauważyłem, że można ten element wykorzystać. Mieliśmy wiele ataków szybkich i kontrataków, zarówno w równowadze, jak i w przewadze – powiedział trener.
– Już pierwsza nasza akcja ofensywna powinna moim zdaniem zakończyć się czerwoną kartką dla obrońcy za faul na Mateuszu Mozole. Takich akcji na zamknięcie meczu mieliśmy kilka i mając zawodników do tego predysponowanych musimy to doskonalić. Wracając do Mateusza – ten młody zawodnik jest bardzo kreatywny i ma bardzo rzadki dar dryblingu. To bardzo utalentowany chłopak, dlatego chcę wytłumaczyć moje nerwy. Sędziowie muszą nauczyć się chronić zawodników technicznych, by nie zrobiono im krzywdy. Każde nieodgwizdane przewinienie zachęca przeciwnika do agresywnej gry – dodał szkoleniowiec.
– To było spotkanie na szczycie tabeli i uważam, że sędziowie nie dźwignęli rangi tego spotkania. Bardzo irytowała mnie arogancja sędziego bocznego, który postanowił być MVP tego spotkania, tylko zapomniał, że najlepsi sędziowie to tacy, których nie widać i nie słychać. Słabe decyzje były w obie strony i chcę powiedzieć, że jak my, trenerzy i piłkarze ciężko pracujemy, by jak najlepiej przygotować się do meczu, tak i sędziowie powinni to robić. Wracając do samego meczu – cieszy mnie intensywność, jaką narzuciliśmy tego dnia i to, że nie mieliśmy słabego ogniwa. Czy to Ci, których wybrałem do pierwszej jedenastki, czy zmiennicy, którzy weszli na boisko byli na sto procent zaangażowani i za to im dziś dziękuję.
– Ten mecz my jako drużyna dedykowaliśmy naszym kibicom, a przede wszystkim Mateuszowi, którego łzy szczęścia po meczu są dla nas największą nagrodą. To na pewno ważne zwycięstwo, lecz musimy jeszcze ciężko pracować i koncentrować się na każdym następnym meczu. Mamy jeszcze sześć finałów, a nie chcemy grać siedmiu czy ośmiu – zakończył trener Smółka.