O trwającej serii Stalowców, przygotowaniach do starcia z Karkonoszami i... nietypowej dacie tego spotkania porozmawialiśmy z trenerem Zbigniewem Smółką.
Panie trenerze, jesteśmy prawie na półmetku rundy wiosennej. Ostatnie trzy mecze przyniosły nam siedem oczek. Można wreszcie powiedzieć, że coś w drużynie zaskoczyło i dobra gra przynosi nareszcie punkty?
Trener Zbigniew Smółka: Cieszę się, że zaczęliśmy dobrze punktować. Bardzo czekaliśmy na nasze pierwsze zwycięstwo w sezonie i wiedzieliśmy, że od tego momentu zejdzie z nas ciśnienie i będzie nam się grało łatwiej. Co prawda po spotkaniu z Górnikiem II Zabrze odczuwaliśmy niedosyt, bo mogliśmy je wygrać. Ale siedem punktów w trzech meczach to naprawdę niezły rezultat. Patrzymy teraz przed siebie, aby tą serię przedłużyć, co nie będzie łatwe, bo czekają nas starcia z bardzo silnymi zespołami.
Najbliższy pojedynek rozegramy nietypowo, bo w piątek. Czy w jakiś sposób zmieniło to przygotowania do meczu?
Przede wszystkim uważam, że wielkim nieporozumieniem jest rozgrywanie meczu w Wielki Piątek. Polska jest krajem katolickim, a dla każdego katolika Święta Wielkanocne są wyjątkowymi świętami. Uważam, że rozgrywanie meczu w dniu, w którym Pan Jezus umierał na krzyżu jest skrajnie niezrozumiałe. Jest to brak szacunku dla wiary, tradycji i bardzo licuje z powagą Dnia Męki Pańskiej. A nawet z marketingowego punktu widzenia – jaki jest sens grania w piątek o godzinie 18:00, gdy przypuszczalnie połowa kibiców będzie w tym czasie w kościele? Pomijając nawet kwestie światopoglądowe – uważam, że sport powinien łączyć, a nie dzielić, a w ten sposób wykluczamy spore grono osób z możliwości uczestniczenia w meczu.
Nawet jeśli do gospodarzy nie trafiają takie argumenty, to uważam, że przed zmianą terminu spotkania w okresie świątecznym minimum przyzwoitości wymaga zadzwonienie do rywali i zapytanie ich o zdanie. Nawet, jeśli formalnie PZPN takiej zgody u przeciwników nie wymaga. Proszę spojrzeć na terminarz: w Wielki Piątek nie gra ani Ekstraklasa, ani I czy II liga. A więc kluby w pełni zawodowe, jak również telewizje transmitujące mecze na tym poziomie są w stanie uszanować święto, a my na poziomie półamatorskiej III ligi nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Ciężko mi to zrozumieć.
Przejdźmy do spraw sportowych. Karkonosze Jelenie Góra to zespół, który prowadził Pan przed przejęciem Stali. Wzbudza to w Panu dodatkowe emocje przed tym spotkaniem?
Traktujemy ten mecz jak każdy inny. Karkonosze Jelenia Góra pod względem kadrowym są bardzo mocnym zespołem, chyba nawet mocniejszym, niż wskazuje na to tabela i na taki ciężki pojedynek się szykujemy. Z niektórymi zawodnikami Karkonoszy się znam i utrzymuję kontakt, ale na boisku będziemy walczyć o zwycięstwo i nic pod tym względem się nie zmienia.
Jak wygląda sytuacja zdrowotna w zespole?
Sytuacja zdrowotna nie jest najlepsza. Wciąż nie będę mógł skorzystać z kilku ważnych zawodników, którzy dopiero wracają do zdrowia, mamy też kilka mikrourazów, ale jakoś staramy się to wszystko łatać. Nieobecność jednych jest zawsze szansą dla drugich.