Hitowe starcie na szczycie IV ligi opolskiej nie zawiodło. Stalowcy podzielili się punktami z Ruchem Zdzieszowice, remisując 1:1.
Mamy prawo mieć po tym meczu niedosyt. Stworzyliśmy sobie znacznie więcej wręcz znakomitych sytuacji, a wygraną straciliśmy w bardzo dziwnych okolicznościach, po niezrozumiałej decyzji sędziego o przyznaniu rzutu karnego w samej końcówce. Mimo to możemy mieć też pretensje do siebie, bo gdybyśmy wykorzystali choć połowę okazji, to wyjechalibyśmy ze Zdzieszowic z kompletem punktów.
Obie ekipy rozkręcały się z każdą kolejną minutą. Już w 22. minucie mogliśmy otworzyć rezultat, gdy po dograniu z lewej strony boiska strzał Pawła Bujakiewicza z kilku metrów został zablokowany przez obrońcę miejscowych, podobnie jak dobitka Dominika Radziemskiego. Siedem minut później Bujakiewicz miał jeszcze lepszą szansę. Długie zagranie od Aleksandra Firka trafiło pod nogi naszego zawodnika, ale ten w sytuacji sam na sam niestety spudłował. W 35′ odgryźli się miejscowi. Z rzutu wolnego celnie i mocno uderzył Dariusz Zapotoczny, lecz świetną paradą popisał się Firek. Końcówka pierwszej połowy to kolejne dwie świetne szanse dla obu ekip. Najpierw w polu karnym Zdzichów zablokowany został strzał Waldemara Gancarczyka, natomiast po drugiej stronie kapitalną interwencją po strzale głową uratował nas Aleksander Firek.
W drugą odsłonę z impetem weszli żółto-niebiescy i aż trudno uwierzyć, że w tym fragmencie ani razu nie udało im się strzelić gola. W 50. minucie wzdłuż pola karnego zagrał Paweł Bujakiewicz, ale Eryk Sobków nie zdołał dołożyć dobrze nogi. Dobitka Waldemara Gancarczyka była niecelna. Kilka minut później nasz napastnik znowu nie miał szczęścia – tym razem Eryk trafił w słupek! 58. minuta przyniosła nam upragnionego gola. Po jednym ze starć w szesnastce faulowany był Maciej Rakoczy. Arbiter wskazał na jedenasty metr, a pewnym egzekutorem okazał się sam poszkodowany.
Prowadziliśmy 1:0, a paręnaście minut później mogliśmy pójść za ciosem. Znowu w polu karnym szarżował Waldemar Gancarczyk i wydaje się, że ewidentnie był zahaczany przez zawodnika Ruchu. Zdaje się, że to była jeszcze bardziej ewidentna jedenastka niż wcześniej, ale gwizdek Mateusza Wąsiaka milczał… Końcowe fragmenty meczu należały już do piłkarzy ze Zdzieszowic. To oni przejęli inicjatywę i mieli dwie znakomite okazje. Świetnie dysponowany Aleksander Firek uchronił nas od straty bramki. W końcu nadeszła 82. minuta. Po dośrodkowaniu w nasze pole karne jeden z piłkarzy Ruchu się przewrócił, a ku zdziwieniu wszystkich na trybunach sędzia Wąsiak wskazał na rzut karny. Oglądając powtórki ciężko wychwycić, co arbiter miał na myśli. Sam z resztą po meczu nie był nawet w stanie wskazać, który z naszych zawodników popełnił faul… Rzut karny wykorzystał Dariusz Zapotoczny i mieliśmy remis 1:1. W doliczonym czasie gry powinniśmy mimo wszystko przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W bardzo dobrej okazji Dawid Poniewierski jednak spudłował i ostatecznie Stal podzieliła się punktami z Ruchem, remisując 1:1.
To był bardzo dobry IV-ligowy mecz. Z końcowego wyniku nie możemy być jednak do końca zadowoleni. Gdyby obie ekipy wykorzystały wszystkie swoje dogodne okazje, to pewnie rezultat oscylowałby w granicach 6:3 dla Stali. Doskonale jednak wiemy, że w piłce nie dają punktów za stworzone sytuacje, tylko za bramki i nad skutecznością musimy pracować w kolejnych spotkaniach. Za postawę zespołu mimo wszystko należą się naszym chłopakom podziękowania. Jedziemy dalej – w środę odrobimy zaległości w Domaszkowicach i jeśli wygramy, to zrównamy się punktami z Ruchem Zdzieszowice.
7. kolejka IV ligi opolskiej
Ruch Zdzieszowice – Stal Brzeg 1:1
bramki: Zapotoczny 82′ k – Rakoczy 58′ k
Stal: Firek – M. Gancarczyk, Kowalski, Łuczkiewicz, Waliś, Rakoczy, Chołast (58′ Mozoła), Radziemski, Bujakiewicz (87′ Chmielewski), W. Gancarczyk (90′ Poniewierski), Sobków. Trener Zbigniew Smółka.
Żółta kartka (Stal): Waliś.
Sędziował Mateusz Wąsiak.
Widzów 200.