To był mecz niewykorzystanych szans. Piłkarze brzeskiej Stali drugi raz z rzędu zgubili punkty, remisując w Domaszkowicach 1:1.
Znowu można powiedzieć, że narobiliśmy sobie problemów na własne życzenie. Stalowcy – podobnie jak w meczu z Ruchem Zdzieszowice – stworzyli sobie wystarczająco dużo sytuacji, żeby już wcześniej zamknąć wynik i nie martwić się o końcowy triumf. Niestety, nasza skuteczność pod bramką rywali w ostatnich dwóch spotkaniach jest po prostu koszmarna. W Domaszkowicach doszły do tego błędy i brak zdecydowania w defensywie, przez co mogliśmy nawet przegrać to spotkanie.
Środowe starcie rozpoczęliśmy naprawdę udanie. Już w 8. minucie szarżującego Mateusza Mozołę faulem w polu karnym powstrzymał defensor gospodarzy. Arbiter wskazał na jedenasty metr, z którego bezbłędnie uderzył Maciej Rakoczy. Prowadziliśmy 1:0, kontrolowaliśmy grę i wydawało się, że niedługo podwyższymy rezultat. Blisko po strzale głową był Artur Łuczkiewicz, groźnie z rzutu wolnego strzelił Waldemar Gancarczyk, a dwie świetne okazje – niemal sam na sam z bramkarzem rywali – mieli Jakub Chołast i Maciej Rakoczy. Pierwszy z wymienionych niepotrzebnie próbował jeszcze dogrywać do Mozoły, zamiast samemu zakończyć akcję strzałem, z kolei Rakoczemu w ostatniej chwili odskoczyła futbolówka i nie był w stanie oddać dobrego strzału. Po drugiej stronie boiska niemal bezrobotny był Aleksander Firek. Gospodarze dwukrotnie uderzali z dystansu, ale piłka za każdym razem lądowała w „koszyczku” naszego golkipera.
Druga połowa spotkania to kolejne ataki Stali. Miejscowi, choć przegrywali, wcale nie porwali się do szaleńczej ofensywy, cierpliwie wyczekując na swoją okazję. Zanim to się jednak stało, bardzo blisko bramki był chociażby Mateusz Mozoła, który z bliska mógł domknąć dogranie Pawła Bujakiewicza. Czas upływał, bramka dla Stali nie padała, za to wpadła… po drugiej stronie boiska. W 69. minucie piłkarze Domaszkowic przeprowadzili szybką kontrę lewą stroną boiska. Futbolówkę z bliska do siatki skierował Wojciech Ilasz i mieliśmy 1:1. Co gorsza, w 83. minucie mogliśmy przegrywać. Tym razem w naszym polu karnym faulowany był Ilasz, a wskutek dyskusji z arbitrem z boiska usunięty został Waldemar Gancarczyk. Na szczęście z jedenastki pomylił się jeden z piłkarzy miejscowych i wciąż byliśmy w grze. Piłkę meczową dla Stali w doliczonym czasie gry miał Paweł Kohut. Po dośrodkowaniu z prawego skrzydła, nasz pomocnik z bliska miał okazję skierować piłkę do siatki, ale arbiter uznał, że nasz zawodnik faulował obrońcę rywali.
Duże rozczarowanie i złość – takie emocje dominowały w szatni Stali po środowym meczu. Boli fakt, że kolejny raz, będąc zespołem lepszym na murawie, nie jesteśmy w stanie potwierdzić tego strzelonymi bramkami. Na szczęście bardzo szybko mamy okazję do rehabilitacji – w sobotę podejmiemy u siebie Piasta Strzelce Opolskie i nie wyobrażamy sobie innego scenariusza, jak zwycięstwo.
3. kolejka IV ligi opolskiej
LZS Domaszkowice – Stal Brzeg 1:1
bramki: Ilasz 69′ – Rakoczy 8′ k
Stal: Firek – Waliś, Kowalski, Łuczkiewicz, M. Gancarczyk, Chołast (90′ Kohut), Rakoczy (77′ J. Gancarczyk), W. Gancarczyk, Bujakiewicz (67′ Radziemski), Mozoła (90′ Wienczek), Sobków. Trener Zbigniew Smółka.
Żółte kartki (Stal): Mozoła, M. Gancarczyk.
Czerwona kartka: Waldemar Gancarczyk (Stal, 83′ – za niesportowe zachowanie).
Sędziował Bartosz Żmuda.
Widzów 200.